Rejs Mazury 2019

Po ponad 5 latach pojawiliśmy się ponownie na Mazurach. Tym razem zabawiliśmy tutaj ponad 2 tygodnie. Pierwotnie mieliśmy tygodniowy czarter na jacht żaglowy „Panda”, jednak po jego zakończeniu postanowiłem  sam zostać jeszcze dłużej, odprowadzając fajną kabinową motorówkę do Pisza o czym więcej poniżej. Pogoda bywała zmienna, jednak czas wykorzystaliśmy do maksimum, ponieważ oprócz pływania także dużo zwiedzaliśmy na lądzie. Materiału z wyjazdu wyszło dużo, dlatego tym razem postanowiłem podzielić go na części: poniżej relacja z pobytu związana z pływaniem, natomiast część lądowa będzie w kolejnym wpisie, a także pewien ciekawy spływ o czym już niebawem… Poniżej filmy, oraz opis całego pobytu pomiędzy zamieszczonymi zdjęciami.

Filmy, tym razem podzielone na 2 części: pierwszy z Dianą na żaglówce, drugi samotnie na motorówce. W drugim filmie trochę więcej „gadania” bo i na motorze człowiek mniej zajęty oraz po prostu płynąc samemu trzeba z kimś sobie porozmawiać 🙂

 

Trasa całego rejsu, etap 1 z Dianą na żaglówce jak i etap 2 samotnie motorówką:

Naszą przygodę żeglarską rozpoczęliśmy w porcie Piękna Góra na wyczarterowanym jachcie „Panda”, model Corvette 600, bardzo przyjazna łódka wystarczająca dla naszej dwójki. Ruszyliśmy szlakiem na północ przez jezioro Kisajno, dalej m.in Dargin, Łabap, Dobskie, Sztynorckie, Dobskie. Później powrót na południe i jeszcze jezioro Tajty, łabędzi szlak po Kisajnie między wyspami.

Podobał nam się port w Sztynorcie, dobrze osłonięty nad małym jeziorem Sztynorckim. Obowiązkowo warto zobaczyć dworek z odrestaurowywanym pałacem Lehndorfów, mocno podniszczonym aczkolwiek z nadziejami na „lepsze jutro”. W parku za pałacem klasycystyczna herbaciarnia, mała kapliczka. W parku nieopodal tablica pamiątkowa poświecona ostatniemu właścicielowi, hrabiemu Lehndorff, jednemu z uczestników zamachu na Hitlera w lipcu 1944 roku.

Pokręciliśmy się również trochę po Giżycku i w  okolicach, jeziorze Niegocin. Po zakończeniu czarteru dość niespodziewanie….kontynuowałem pobyt na Mazurach tyle że już samotnie bo Diana musiała wracać. Pojawiła się przypadkiem okazja na wynajęcie niedużej kabinowej motorówki w dobrej cenie, aby odprowadzić ją na zimowanie do Pisza. Postanowiłem skorzystać i tak pobyłem nad pięknymi mazurskimi jeziorami tydzień dłużej, choć już nie na żaglach, ale też było fajnie. Na zdjęciach poniżej także m.in. poszczególne kanały mazurskiego szlaku w kierunku Mikołajek, marina „Pod czarnym łabędziem”, „Zielony gaj”, port w Pięknej Górze i inne.

Po przepłynięciu Śniardw dopłynąłem do Okartowa i dalej nad piękne jezioro Tyrkło (jeszcze do niedawna była tutaj strefa ciszy). Wracając zatrzymałem się w Okartowie na noc. Dalej płynąłem już na południe w kierunku kanału Jeglińskiego, do śluzy Karwik umożliwiającej po przepłynięciu kanału dostanie się na jezioro Roś.

Cały pobyt zakończyłem w Piszu, w marinie należącej do hotelu Roś. Postanowiłem tutaj jednak jeszcze zostać nocując już w hotelu po dwóch tygodniach na łódkach. Stąd miałem małą bazę wypadową na jezioro Roś oraz Pisę, po której daleko nie popływałem ze względu na bardzo niski poziom wody. W Piszu pospacerowałem wzdłuż rzeki. Miasto w stosunku do tego jak pamiętam je sprzed ponad 6 lat, zmieniło się na lepsze: wzdłuż rzeki jest ładny bulwar, wybudowano nowa marinę. W Piszu nad Pisą znajduje się także, ponoć jedyny w Polsce pomnik Melchiora Wańkowicza, który w 1935 r. podróżował wraz ze swoją córką po Mazurach kajakiem, po czym wydał książkę „Na tropach Smętka”, w której przybliżył rodakom piękną mazurską krainę.

No i po ponad dwóch tygodniach nastał niestety czas powrotu. Wracałem na odmianę trasą na Warszawą i dalej autostradą w kierunku Świecka. Po drodze zatrzymałem się na chwilę w Łomży odwiedzając tamtejszy port nad Narwią. Fajnie że powstaje coraz więcej takich inicjatyw zachęcających do aktywnej turystyki na wodzie.