Kaszuby – Bory Tucholskie – zima 2020

Za kolejny cel naszych tegorocznych peregrynacji obraliśmy tym razem Bory Tucholskie. Decyzja zapadła dość spontanicznie, szybka rezerwacja bazy noclegowej i 4 dni później byliśmy już w Funce. Nasz ośrodek „Mikomania” położony z jednej strony nad samy jeziorem Charzykowskim, z drugiej dosłownie na skraju Borów Tucholskich. Lokalizację mieliśmy więc bardzo dobrą. Sama „Mikomania” początkowo nie zrobiła na nas z zewnątrz większego wrażenia, jednak jak się później okazało w środku pokoje były o naprawdę dobrym standardzie no i przede wszystkim ci wspaniali, życzliwi ludzie z obsługi ośrodka – robią tam naprawdę dobrą robotę.

Przejdźmy już do samego pobytu i miejsc które zobaczyliśmy. Po przyjeździe w godzinach popołudniowych wybraliśmy się do miejscowości Charzykowy w poszukiwaniu obiadu. Trafiliśmy całkiem dobrze do tawerny położonej w sam raz nad samym jeziorem Charzykowskim. Po posiłku krótki spacer wzdłuż ładnie zagospodarowanego nabrzeża. Jest tutaj m.in plaża miejska, wypożyczalnia sprzętów wodnych, marina jachtowa, kluby żeglarskie, infrastruktura noclegowa. Generalnie widać, iż okolica nastawiona jest na turystykę i dobrze bo jest tutaj potencjał. Samo jezioro Charzykowskie wydaje się być ciekawym akwenem do żeglowania: jezioro rynnowe o długości ponad 9 km, połączone dzięki powstaniu mostu zwodzonego we wsi Małe Swornegacie z kolejnym dużym zbiornikiem, jeziorem Długim i następnie jeziorem Krasińskim. Wogóle cały region jest niezwykle atrakcyjny pod kątem turystyki wodnej: niezliczone jeziora, liczne rzeki umożliwiające kilkudniowe spływy kajakowe w niezwykle malowniczej scenerii, np. rzeką Brdą.

Film:

Dzień 1 – Spacer po Borach Tucholskich

Mapa wycieczki:

 

Nastawieni jednak byliśmy na Bory Tucholskie i od penetracji tego niezwykłego lasu rozpoczęliśmy kolejny dzień. Zaplanowaliśmy sobie 20 kilometrową trasę, pętle ze startem i metą w Funce w naszym ośrodku. Warto wspomnieć że planując trasy korzystaliśmy z aplikacji Traseo w wersji na IOS. Pierwszy raz zacząłem posiłkować się nią już podczas wyjazdu w Bieszczady i muszę przyznać że jest bardzo przydatnym narzędziem przy planowaniu wycieczek tworzonym przez społeczność. Podoba mi się także opcja dokupywania map turystycznych rastrowych, odpowiedników wersji papierowej co na szybkim smartphonie z większym ekranem jest naprawdę funkcjonalne. Oczywiście traktuję to jako narzędzie pomocnicze, gdyż sam telefon do nawigacji nie jest dobrym rozwiązaniem przy bardziej wymagających wyprawach: szybko rozładowująca się bateria, przeważnie brak odporności na trudne warunki atmosferyczne, uderzenia itd., nie mówiąc o mapach gdzie jeżeli ktoś korzysta z wersji online to bardzo szybko może się zdziwić, bo wystarczy choćby las w okolicy gdzie może być już problem z zasięgiem 🙂 Ale wrócę do tematu…  Po uiszczeniu opłaty przez internet za wejście do Parku Narodowego Bory Tucholskie powitała nas tabliczka informacyjna o możliwym spotkaniu ze żmijami. Nie ma co się bać, warto po prostu być ostrożnym. Spacerując po lesie uwagę naszą od razu przykuł wszechobecny chrobotek, tworzący pięknie wyglądające „leśne dywany”. Co kawałek na naszym szlaku mijaliśmy większe lub mniejsze leśne jeziora, często łączące się ze sobą rzeczkami. Sam las stanowi niejako ogromy kompleks borów sosnowych. Ze względu na licznie występujące chronione gatunki (przypominam jest to park narodowy) pamiętać należy aby poruszać się tylko wyznaczonymi szlakami. A jest ich całe mnóstwo zarówno pieszych jak i rowerowych. Na trasie naszej wycieczki trafiliśmy m.in na majestatyczny Dąb „Bartuś” , najstarsze drzewo w parku(nie mylić z Bartkiem). Jak podaje tabliczka informacyjna: wiek około 600 lat, wysokość 2500 cm.

Foto:

Dzień 2 – Wycieczka po Zaborskim Parku Krajobrazowym

Mapa wycieczki:

Na kolejny dzień zaplanowaliśmy krótszą trasę, około 14 kilometrowa pętla po Zaborskim Parku Krajobrazowym. Na start wycieczki udaliśmy się samochodem do wspominanej już wsi Małe Swornegacie (z Funki to kilka kilometrów), pozostawiliśmy samochód na parkingu po czym ruszyliśmy marszem wzdłuż jeziora Długiego. Na trasie odkryliśmy ciekawe miejsca na kemping, rozbicie obozowiska tuż nad samym jeziorem które oznaczyliśmy sobie na mapie na przyszłość. Na terenie parku znajduje się również wiele jezior, przepływa przez niego rzeka Brda łącząc stanowiąc połączenie zbiorników wodnych. Teren napewno ciekawy, jednak nam Bory podobały się bardziej 🙂

Foto:

Dzień 3 – Kaszuby, Pętla Czarlina

Trasa wycieczki:

Zapragnęliśmy poznać trochę głębiej Kaszuby i tak oto w kolejnym dniu pojechaliśmy jakieś 70 km w górę do osady Czarlina, okolice Wdzydzkiego Parku Krajobrazowego. Już sam rzut oka na mapę tego obszaru zachęca do przyjazdu choćby żeglarzy: patrząc na ciekawe ukształtowanie linii brzegowej jeziora Radolne z Wdzydze nasuwa mi się myśl że kiedyś czas i tutaj przybyć nad wodę. Dobra alternatywa choćby dla Mazur. My jednak w styczniu skupiliśmy się na pieszej wycieczce wybierając… szlak rowerowy Pętla Czarlina. Trasa „rodzinna” o długości około 13 km przebiegająca przez Wdzydzki Park Krajobrazowy, pieszo również ciekawa. Patrząc z punktu widzenia rowerów teren nie jest grząski, powinno więc jechać się dobrze.

Foto:

Dzień 4 – Krótki wypad do Człuchowa i Chociński Młyn

Ostatni dzień naszego pobytu przypadł na wyjątkowo sztormową pogodę. Oprócz tego miałem również drobna kontuzję więc dłuższych spacerów już nie planowaliśmy. Na koniec zostawiliśmy sobie krótką wycieczkę do Człuchowa chcąc zobaczyć zamek krzyżacki, będący niegdyś drugim po Malborku co do rozmiarów. Do dzisiejszych czasów przetrwała niestety jedynie wieża główna oraz poszczególne fragmenty murów obronnych. Muzeum które także chcieliśmy zobaczyć było akurat w tym dniu zamknięte. Odbyliśmy krótki spacer po okolicznym parku po czym w drodze powrotnej postanowiliśmy zatrzymać się jeszcze na chwile w ciekawej turystycznie wsi Chociński Młyn.

Chociński młyn – wieś znajduje się na terenie Zaborskiego Parku Krajobrazowego. Mogliśmy już tutaj dotrzeć 2 dni wcześniej podczas naszej pieszej wycieczki po parku, jednak wówczas trasę trochę skróciliśmy. Wieś położona nad malowniczą rzeką Chociną, kolejna zresztą rzeką atrakcyjną pod względem spływów kajakowych. We wsi znajdują się pozostałości po zabytkowym młynie. Jest tutaj także zabytkowy dworek. Do wsi łatwo dotrzeć choćby licznymi drogami rowerowymi – obowiązkowy punkt będąc w okolicy.

Foto:

Chociński Młyn – foto

Jezioro Charzykowskie – nad tym jeziorem mieszkaliśmy, ten krótki rekonesans zachęcił nas napewno na dłuższy wypad na Kaszuby w przyszłości, kto wie czy nawet nie na żagle. Polecam