Rejs Gryfino – Gorzów 2013

Z końcem września 2013, gdy zaczęły już pojawiać się pierwsze chłodniejsze dni, urodził mi się pomysł aby sprawdzić szlak wodny do Gorzowa Wielkopolskiego, początkiem wyprawy miała być przystań w Gryfinie. Początkowo wyprawa ta miała być przełożona na przyszły rok, gdyż temperatura około 10 stopni, która zwiastowała powoli nadchodzącą jesień, w połączeniu z planowaną prędkością „przelotową” około 35-40 km/h, co naturalnie powodowało, że odczuwalna temperatura była jeszcze niższa, nie zachęcało to wszystko do dalszych wypraw. Dodatkowo problemem wydawał się też dystans około 150 km w jedną stronę w połączeniu, że tym razem z różnych przyczyn, na podróż przeznaczyć mogłem tylko jeden dzień, oznaczało to że rano wcześnie należało wyruszyć, a wieczorem wrócić. No ale koniec końcem… nie wytrzymałem i zorganizowałem jednak na prędce wyprawę:)
Uczestnicy opróćz mnie to oczywiście Diana SQ6KXW oraz Piotr SQ1PIN. Wypłyniecie o 8 rano, z przygotowanym prowiantem na cały dzień, ciepłą herbatą, radio z APRS i resztą sprzętu. Jednostka wybrana na podróż to 50 konna łódż hybrydowa tzw. RIB, tylko w ten sposób możliwe było podjęcie tego zadania z założeniem powrotu najpóźniej do zmroku. Konieczne były również ciepłe ubrania, niezawodne jak zwykle okazały się kominiarki i jako nowy pomysł dla ochrony oczu przy tak nisko odczuwalnej temperaturze – narciarskie gogle:)
Co do samej podróży, odcinek do Kostrzyna nad Odrą był już mi wcześniej znany, kilkakrotnie w te rejony się już wybieraliśmy, wiec w zasadzie nic nas tu nie zaskoczyło. Płynąć można było spokojnie, Odra na całym tym odcinku w miarę uregulowana, nie było wiec obaw o płycizny itd. , co jakiś wczas spotykaliśmy jakieś barki. W Kostrzyniu zrobiliśmy dłuższy postój, zacumowaliśmy przy miejskim wybetonowanym nabrzeżu, trzeba było uzupełnić zapasy paliwa. Stacja benzynowa odnalazła się na szczęście w miarę blisko, wystarczyło przejść mostem w kierunku przejścia granicznego jakieś 400 m i już znalazł się Statoil. Następnie ruszyliśmy dalej, wpływając do Kostrzynia na rozwidleniu chcąc udać się w kierunku Gorzowa skręcić należało oczywiście z Odry na Wartę. Płynąc przez Kostrzyn jest ona jeszcze uregulowana, za Kostrzynem natomiast poznać można dzikość tej rzeki, płynąc przez Park Krajobrazowy od razu dało się zauważyć bardziej naturalny charakter rzeki bez nadmiernego uregulowania. Dodając jeszcze to że pierwszy raz tamtędy płyneliśmy, sprawiało to że trzeba było być bardzo ostrożnym by nie wpaść na jakieś niemiłe przeszkody. Koło godziny 15 wkońcu dotarliśmy do upragnionego celu, najpierw pojawił się most obwodnicy Gorzowa, dalej powoli miasto, w końcu można było trochę zwolnić i oglądać to miasto z perspektywy rzeki, wrażenie zrobił na nas zwłaszcza nabrzeże miejskie z bulwarem gdzie w pobliskiej restauracji zrobić można dłuższy postój na obiad. Po przepłynięciu całego miasta powoli trzeba było myśleć o powrocie, 14 godzinny maraton przy niezbyt sprzyjającej temperaturze dał nam dosć mocno w kosć, lecz kto o tym myślał następnego dnia:) Najciekawszy był zwłaszcza odcinek między Kostrzynem a Gorzowem, nie tylko ze względu że przepływany był przez nas pierwszy raz, lecz to że sama Warta jako rzeka z otaczającym ją na tym odcinku Parkiem Krajobrazowym stanowi sama w sobie bardzo ciekawe miejsce dla spędzania czasu nad wodą, polecam. APRS naturalnie rejestrował przebieg trasy, fotkę z zimowym ubiorem też udało się jakoś zrobić:)

Cała trasa:

ca-y-rejs

Foto: