Wyprawa na Mazury 2013

Po wielu wyprawach w okolicach woj. Zachodniopomorskiego i Lubuskiego naszła mnie chęć na wyprawę do krainy Wielkich Jezior Mazurskich. Rozważałem również inne trasy w naszym kraju, chociażby Kanał Elbląski z unikatowym na skalę europejską systemem pochylni czy ponad 700 kilometrową trasę po Wielkiej Pętli Wielkopolskiej, lecz ostatecznie postanowiłem że zacznę bardziej od wschodu Polski i wybrałem Mazury. Zaważyło na tym również to, że już kiedyś będąc tu jako dziecko postanowiłem sobie, że trzeba tu będzie wrócić na dłużej:) Tym razem jednak na jednostkę pływającą, która miała być naszym domem przez prawie 2 tygodnie, wybrany został jacht motorowy typu Houseboat o długości prawie 9m ze stacjonarnym silnikiem Diesla o mocy 50 km. Zadecydowała o tym przedewszystkim chęć zabrania bardzo dłużej ilości sprzętu także na wyprawy lądowe, jak i większa wygoda co przy 2 tygodniach mieszkania na jednostce także było dla nas dość istotne. Przez chwilę był też pomysł aby przetransportować na Mazury swój „statek”, lecz pod dłuższym namyslę stwierdziliśmy, że bardziej opłacalny jest czarter na miejscu.
Rejs rozpoczęliśmy w Wilkasach koło Giżycka, po tankowaniu w Giżycku zaraz obraliśmy kurs na południową część Mazur, takie było z grubsza założenie aby opłynąć możliwie największą część aż po granice jeziora Roś i miasto Pisz mieszczące się przy nim. Z grubsza się to udało, a na ostatni dzień zrobiliśmy jeszcze szybki rejs do Węgorzewa płynąc już tylko bezpośrednio torem wodnym, gdyż na dłuższe pływanie po północy nie było czasu. Szczegółowo tego rejsu nie opiszę gdyż przez jego długość i mnogość wydarzeń musiałbym prowadzić dziennik w miarę na bieżąco (gdybym wtedy planował już zrobienie tej strony pewnie i bym go prowadził), dlatego skupię się na krótkim podsumowaniu: rejs był udany, infrastruktura turystyczna bardzo dobrze przygotowana dla spędzania wolnego czasu/urlopu na wodzie. Jedynym zgrzytem było w zasadzie oczekiwanie na śluzowanie przez „Guziankę”. Tłok tam panujący zmuszał do ponad 2 godzinnego oczekiwania, lecz to można było jakoś znieść. Dużo gorsze było źle rozumiane cwaniactwo i chamstwo co niektórych chcących wcisnąć się na śluzowanie przed tymi, co cierpliwie oczekiwali długi czas w kolejce. No ale ludzie zdarzają się różni, jak wszędzie…:)
W okolicy aktywni byli koledzy krótkofalowcy, dzięki czemu można było co jakiś czas z kimś porozmawiać. Przez cały rejs towarzyszł nam naturalnie także APRS, dzięki czemu całą naszą wyprawę opróćz galerii zdjęć zobaczyć można poniżej. Teraz w przyszłosci pomyśleć trzeba o spokojnym opłynięciu północnej części…

Trasa całego rejsu:

1

Pozostałe odcinki rejsu:

2

3

4

5

Zdjęcia: