Spływ Lubrza-Gościkowo, Paklica 2014

W pierwszy weekend kwietnia wybraliśmy się zgodnie z zapowiedziami na kolejny spływ kajakowy do miejscowości Lubrza, znajdującej się jakieś 15 km od mojej ulubionej „Perły Ziemi Lubuskiej”, czyli Łagowa. Właśnie to miasteczko obraliśmy na miejsce naszego noclegu, mieszkając tuż nad samym brzegiem jeziora Łagowskiego w ośrodku „Bajka 3”.Z racji tego że przybyliśmy już w sobotę w południe, mieliśmy jeszcze większość dnia na skorzystanie z malowniczych terenów okolicy mile spędzając resztę dnia, zakończonego wieczornym połowem ryb (których tutaj nie brakuje) oraz grillem.
Następnego dnia zaraz po 9 rano wyruszyliśmy do pobliskiej Lubrzy na umówiony spływ Paklicą, na odcinku Lubrza – Gościkowo, start spod firmy „Martinez” będącej organizatorem spływów w tej okolicy . Spływ całej trasy zajął nam niecałe 5 godzin, trasa jest o tyle przyjemna że nie napotkaliśmy po drodze żadnych przenosek. Z drugiej jednakże strony momentami jest dość wymagająca fizycznie, gdyż nurt jeżeli występuje to jest bardzo mały,a na jednym z dłuższych odcinków jest tak wąsko że utrudnione jest normalne wiosłowanie, rzeka na dodatek często meandruje.
Cała trasa bardzo nam się podobała ze względu na urozmaicenie krajobrazu i szlaku wodnego. Zaraz po starcie przy śluzie i krótkim spływie rzeką wpływamy od razu na pierwsze z jezior, później szlak wodny stopniowo się zwęża o czym wspominałem wcześniej, natrafiamy zarówno na odcinki leśne, duże trzcinowiska, w pewnym momencie przepływamy pod Autostradą A2. Po dłuższym odcinku napotykamy stary poniemiecki jaz przy którym warto na dłużej się zatrzymać. Jednym z dłuższych etapów jest przeływ przez jezioro Paklicko Wielkie, po którym dostajemy się na teren pięknego rezerwatu Dębowy Ostrów, płynąc potem przez dłuższy czas pomiędzy szlakiem wytyczonym między trzcinami na rozległych podmokłych terenach, aż trafimy na kolejne jezioro, tym razem Radno. Trasę spływu kończymy w Paradyżu- Gościkowie, gdzie znajduje się wspaniały klasztor Cysterski, zaraz przy samej rzece.
W dniu spływu trafiliśmy na szczęście na piękną pogodę, która towarzyszyła nam przez cały dzień. Na trasie spotkać można dużo ciekawego ptactwa, nam np. udało się natrafić na bociana czarnego i inne ciekawe gatunki. Na trasie spotkać można trochę powalonych drzew, leczo mimo to znajdują się w takim położeniu że zawsze znajdzie się gdzieś jakaś luka umożliwiająca przepłynięcie.
Po spływie zostaliśmy odwiezieni z powrotem do Lubrzy gdzie stał nasz samochód, po czym szybko udaliśmy się do Łagowa na wymarzony obiad. Po takiej dawce na świeżym powietrzu z pewnością się nam należało:) Co do samych spływów w tej okolicy: przebyta przez nas trasa jest jedna z kilku do wyboru na tym terenie. Na początek wybraliśmy teoretycznie najlżejszą, po ubiegłotygodniowym drugim etapie spływu po Płonii który dał się nam trochę we znaki, chcieliśmy trochę odpocząć od dłuższych przenosek kajaków po lądzie. Tak czy inaczej można było się przyjemnie zmęczyć, a spędzenie czasu ze wspaniałą wodną przyrodą z dala od zgiełku miasta było czymś bezcennym.
Poniżej zamieszczam tradycyjnie zapisaną z gps trasę naszeko szlaku, naniosłem także swoje punkty orientacyjne, lecz tym razem mniej szczegółowo, gdyż dobry opis szlaku znajdziemy na stronie organizatora: http://www.martinez.com.pl/mapa-splyw.html

Film:

Trasa w większym i mniejszym przybliżeniu:

TRASA

TRASA1

Galeria zdjęć: