Rejs na Dorsza-październik 2014

Tydzień po wyprawie rowerowej, przyjechaliśmy ponownie do Kołobrzegu celem uczestnictwa w wyprawie wędkarskiej na dorsza. Miał być to nasz pierwszy rejs na połów, sami zaczęliśmy się zastanawiać jak to się stało że pływając już tyle razu różnego typu jednostkami po morzu, żadna z nich nie była rejsem mającym na celu spróbowanie wędkarstwa morskiego. Czas było więc to zmienić.
Wypłynąć mieliśmy w sobotę o 4 rano, więc po piątkowym przyjeździe postanowiliśmy możliwie jak najszybciej zasnąć, gdyż czekała nas krótka noc. Zbiórka była tuż przed 4, po załatwieniu formalności i wypożyczeniu wędek uzbrojonych w pilkery gotowi byliśmy do wyjścia w morze. Prognozy na weekend były obiecujące, mimo to profilaktycznie wybraliśmy większą jednostkę aby w razie wzburzonego morza można było w miarę normalnie łowić, a nie tylko odbijać się od burty do burty:) Dowiedzieliśmy się że do momentu osiągnięcia pierwszego łowiska czekał nas dłuższy około 3 godziny rejs. Można było wiec teoretycznie się zdrzemnąć, lecz mało komu chyba z emocji było to w głowie. Około 7 rano szyper dał pierwszy sygnał do rozpoczęcia połowu, byliśmy jakieś 30 mil morskich na północ od Kołobrzegu. Pierwszy rzut, a właściwie spuszczenie przynęty na dno, podrywanie wędki aby sprowokować rybę i się zaczęło. Byłem pierwszy który spośród około 20 uczestników złowił dorsza i to na szczęście wymiarowego. Po około 5-10 minutach był „gong” nakazujący zwinięcie wędek, szyper zmieniał miejsce i tak znowu. Wygląda to trochę na taką „masówkę”, ale gdy ładna duża ryba brała to mogło się podobać. Kilka sztuk się udało, choć z częstotliwością brań bywało różnie. Diana również złapała kilka ładnych sztuk. W trakcie rejsu zapewnione mieliśmy 2 posiłki oraz napoje, pogoda dopisywała, było pięknie. Ryby mogłyby więcej brać ale i tak oprócz wypuszczonych niewymiarowych dorszy, zabraliśmy ze sobą z 14 sztuk. Inni mieli podobnie, w stosunku wiec do opowieści z innych kutrów nie było to może najwięcej, ale w wędkarstwie morskim dużą role odgrywają także umiejętności szypra w znalezieniu odpowiednich łowisk jak i inne czynniki. Następnym razem uda się może więcej złapać? A kto wie czy może nie połączyć to z dłuższym rejsem i zachaczyć od razu o Bornholm…
Wyprawa ogólnie udana, samo przebywanie na morzu dawało nam uczucie że jesteśmy w swoim naturalnym środowisku, reszta sprawiała więc jeszcze dodatkową frajdę.

Film:

KLIKNIJ LINK ABY OBEJRZEĆ

Całą trasa:

 TRASA

Port Kołobrzeg:

Zrzut ekranu 2015-02-16 o 20.58.53

Dystans całkowity rejsu w milach morskich:

dystans i inne dane

Galeria zdjęć: