Rejs po Alte Oder odcinek Quapendorf-Schiffsmuhle październik 2017

Minął już prawie rok gdy po raz ostatni płynąłem po wodach Starej Odry czyli Alte Oder po niemieckiej stronie. Tak dla przypomnienia w październiku i listopadzie 2016 r. przepłynąłem najpierw kanadyjką Palava odcinek z Oderberg do Schiffsmuhle a później pontonem z Schiffsmuhle do Neuranft wodami Stille Oder.

Nadszedł czas na kontynuację rejsu po Alte Oder, co też uczyniłem w poprzednią sobotę. Tym razem jednak postanowiłem płynąć z prądem, nie rozpocząłem więc w Schiffsmuhle tylko tutaj miałem zamiar rejs zakończyć. Punktem startowym był więc jaz w okolicach wsi Quapendorf. Cały odcinek zaplanowany był na około 30 km z dłuższym postojem w mieście Wriezen, gdzie dołączyć miała Diana. Pewne obawy wiązałem z możliwymi zatorami przez drzewa, pokłosiem niedawnego huraganu Xawery. Profilaktycznie zrobiłem wywiad po niemieckich serwisach internetowych z tego regionu, które informowały jakoby Alte Oder było z wszelkich przeszkód uprzątnięte. Jak się okazało pod koniec spływu nie była to do końca prawda… Pierwsze 4-5 kilometry od jazu stosunkowo płytkie, momentami mniej niż pół metra. Miałem obawy czy nie trzeba będzie wysiąść z pontonu i go przeciągać. Po minięciu Kitzower See z lewej strony zaczeło robić sie głębiej. Nurt najpierw umiarkowany, od Wriezen zaczął przybierać na sile. Na trasie 2 oficjalne miejsca do odpoczynku tzw. Rastplatz. Jeden jakiś 1 km przed Wriezen, drugi… dokładnie nie pamiętam. Na odcinku Quapendorf-Wriezen linia brzegowa umożliwiała w razie potrzeby wyjście na ląd. Dalej brzegi najczęściej pozarastane trzcinami z grząskim terenem. Co jakiś czas natrafiałem na poniszczone drzewa po niedawnym orkanie. Tylko raz stanowiło to jednak problem, gdy musiałem wyjść z pontonu i go przeciągnąć, poza tym były uprzątniete poza korytem rzeki. Niestety jednak nie całkowicie, bo na 900 m przed metą gdy nastał już zmrok natrafiliśmy na niemiłą niespodziankę: na całej szerokości koryta utworzona została pewnego rodzaju zapora, przy której zbierały się jeszcze różne odpady z drzew spływające po huraganie. Było już ciemno, dookoła tereny bagniste, samochód Mariana nie miał więc jak po nas podjechać. Nie było wyjścia, musieliśmy dobre 5 km płynąć na wiosłach pod prąd do najbliższego mostu przez który przebiegała drogą gdzie mógł dojechać samochód (miałem także silnik elektryczny ale akumulator był już rozładowany). Po 12 godzinach na wodzie dodatkowe prawie 5 i po ciemku było już dość męczące. Po północy z soboty na niedziele szczęśliwe wyciągnięcie pontonu z wody i około 2 nad ranem trafiliśmy nareszcie do domu. Kolejny spływ mam nadzieje jeszcze tej jesieni…

Film z rejsu:

Trasa rejsu, mapa rastrowa (powiększenie po kliknięciu):

Mapa poglądowa, abyście wiedzieli jak tutaj dotrzeć:

 

Początek rejsu, okolice jazu w Quapendorf:

Między Quapendorf a Wriezen:

Wriezen:

Ciekawe  „obiekty pływające” do usuwania skutków huraganu Xawery: